Zatem mamy znanego twórcę i główną aktorkę oraz masę obcych twarzy, w produkcji, która miała podbić świat. Czy jednak opowiedziana w niej historia jest tak wyjątkowa, że zachwyci miliony? Cóż, historia raczej sztampowa – młoda i niesamowicie ambitna pracownica działu marketingu dostaje niespodziewanie przypadkowy awans. Tak trafia z Chicago do Paryża – nie znając języka i obyczajów miejscowej społeczności. Nowa przełożona jest dla niej surowa, a współpracownicy szydzą z Amerykanki. Dozorczyni kamienicy ciągle się o coś piekli i zdaje się, że jedynie przystojny sąsiad jest jej przychylny. Emily jednak nie poddaje się i próbuje dać z siebie wszystko zarówno na poziomie zawodowym jak i uczuciowym – wszak nie tak łatwo jest utrzymać związek, gdy dzieli was szeroki przestwór oceanu!
czwartek, 22 października 2020
Emily in Paris/Emily w Paryżu – recenzja
czwartek, 15 października 2020
Przylądek wichrów – Agnieszka Krawczyk
Witajcie!
W końcu przychodzę z recenzją, którą
miałam napisać już bardzo dawno temu. Dwutomowa seria Agnieszki Krawczyk była
pozycją, którą czytałam w ramach mojego Wakacyjnego Maratonu Czytelniczego
„Lato Miłości”. Sięgnęłam po nią, ponieważ zobaczyłam „Lato wśród wydm” u mojej
koleżanki, a niedługo później ona i „Róża wiatrów” wpadły w moje ręce, gdy
znalazłam je na promocyjnym straganiku.
Z opisu oczekiwałam czegoś podobnego do historii pisanych przez Nicholasa Sparksa. Wakacyjny klimat, ciekawa fabuła i wątek romantyczny w tle. Zapowiadało się wspaniale, w końcu takie właśnie historie lubię czytać. I początkowo, rzeczywiście było całkiem nieźle. Akcja pierwszej części rozpoczyna się dialogiem, co od razu daje czytelnikowi „kopa”, zostajemy dynamicznie wrzuceni w akcję. Od razu jednak rzuca się w oczy problem z ekspozycją. Natłok informacji zalewa nas niczym sztorm. Przekręcamy kartkę, a tam wylewa się na nas cała fala wiadomości, które mogłyby ładnie wybrzmieć w dialogach.
wtorek, 29 września 2020
Wakacyjny Maraton Czytelniczy „Lato Miłości” – podsumowanie
Nastał
czas pożegnania z wakacjami, więc i Wakacyjny Maraton musiał dobiec końca.
Zapraszam zatem na jego podsumowanie!
Na wstępie kilka informacji o samej organizacji. Przyznam szczerze, że pomysł na Maraton zrodził się w mojej głowie dosyć impulsywnie, ale od razu wiedziałam, że chcę to zrobić. Jeszcze tego samego dnia zrobiłam grafiki i ustaliła sobie TBR. Niestety podeszłam do pomysłu zbyt entuzjastycznie i dosyć szybko zderzyłam się z przeszkodami. A najważniejszą z nich była dwudziestoczterogodzinna doba, która za nic nie chciała się wydłużyć. Szybko zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem w stanie wykonać rzuconego sobie wyzwania.
niedziela, 2 sierpnia 2020
"Idealna chemia" Simone Elkeles // recenzja
źr.: >kilk<
niedziela, 31 maja 2020
Pół roku Malinowych Historii na Instagramie!
piątek, 22 maja 2020
Simon Snow w USA!
a chciał/-abyś się z nią zapoznać – odradzam czytanie tej recenzji!



