Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoella. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoella. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 grudnia 2020

Trylogia Girl Online – Zoe Sugg || recenzja

W Penny, Noah i Elliot’cie zakochałam się pić lat temu – tak, to dużo. Byłam do tego zauroczona tą historią, że gdy ukazała się kontynuacja „Girl Online” od razu po nią sięgnęłam. Wcześniej nie miałam pojęcia kim jest Zoe Sugg, występująca w Internecie pod pseudonimem Zoella. Po przeczytaniu jej debiutu od razu wiedziałam, że chcę zapoznać się z internetową działalnością autorki. Zoe okazała się bardzo uroczą, naturalną dziewczyną, która pokazuje w sieci swoje codzienne życie. Co ciekawe, jej pogodę ducha widać w powieściach. Język jest lekki, akcja toczy się dosyć szybko a całość napisana jest tak, że po prostu nie można się od tych powieści oderwać!

Cztery lata temu pisałam o niej na blogu w samych superlatywach i – uwaga spoiler – wszystko wskazuje na to, że ta recenzja nie będzie od tego zbytnio odbiegać. Najlepiej jednak będzie jeśli zaczniemy od początku, czyli od opisu. Choć opis pierwszej części bardzo mnie zainteresował, bo nigdy wcześniej nie spotkałam się z książką o blogerce – którą jakby nie patrzeć również już wtedy byłam i nadal jestem. Wydaje mi się, że właśnie to najbardziej przyciągnęło mnie tej pozycji, bo reszta opisu zapowiadała, że czeka nas dość sztampowa, schematyczna lektura.

niedziela, 31 maja 2020

Pół roku Malinowych Historii na Instagramie!


Witajcie kochani!

Dzisiaj przychodzę do Was z nieco refleksyjnym podsumowaniem półrocza. Nie jest to dla mnie do końca tak łatwe jak może się wydawać, ale uznałam, że pół roku to strasznie dużo czasu, więc pora jakoś ten pierwszy etap podsumować.
Na początku chciałabym zaznaczyć, że jestem osobą, która dużo czasu poświęca na spanie i nie wynika to z mojego lenistwa, a z zaleceń lekarza. Przez to, że dużo muszę odpoczywać i czasem czuję się nieco słabsza tracę strasznie dużo czasu, który mogłabym poświęcić na robienie czegoś lepszego, ciekawszego i zdecydowanie bardziej produkcyjnego. Ale "są rzeczy ważne i ważniejsze". A dla mnie tymi priorytetami są: rodzina, zdrowie i (aktualnie) studia. Dlatego nie czytam tyle, ile bym chciała. Ba! Odkąd zamknęli nas w domach wcale nie mam więcej czasu wolnego, ponieważ e-studia okazały się zdecydowanie bardziej aferujące, niż się spodziewałam. Ponadto, odkąd nie jeżdżę na uczelnię tracę co najmniej godzinę, którą mogłabym poświęcić na czytanie w tramwaju. Zostałam, więc w pewien sposób okradziona z tego czasu, ale zgadzam się z decyzją rządu na temat zdalnego nauczania.