Twórczość Tarana Matharu nie jest mi obca, a moja przygoda z jego książkami rozpoczęła się właśnie od serii o Zaklinaczu i Akademii Vocanów.
Od
razu spodobał mi się styl autora – lekki i przystępny. Czyli idealny do
gatunku, ponieważ mamy tu do czynienia z fantasy młodzieżowym. Ale bez obaw –
starsi czytelnicy także świetnie odnajdą się w tym świecie. Przyznam szczerze,
że czytając miałam wrażenie jakby autor połączył Pokemony z realiami Władcy
Pierścieni, jednak to już dotyczy całej serii, a o tym mam zamiar powiedzieć
jeszcze innym razem.
Zatem przejdźmy może do recenzji tomu wieńczącego przygody Fletchera. Przede wszystkim – bladego pojęcia nie mam dlaczego tyle zwlekałam z tą częścią. Książka premierę miała ponad trzy lata temu, a dokładnie 25 października 2017 roku. Plus jest taki, że przynajmniej zdążyłam się za nią zabrać przed trzecią rocznicą.

