Powieść przeczytałam w styczniu,
ponieważ była to lektura na studia. Ostatecznie nigdy o niej na zajęciach nie
wspomnieliśmy, ale książkę przeczytałam. Jej autorem jest dziennikarz Gazety
Wyborczej. Podaję tę informacje, ponieważ jest ona istotna w kontekście
omawiania tego utworu. Książka jest krótka, ma zaledwie 318 stron, jednak nie
oznacza to, iż jest powieścią lekką. I należy o tym pamiętać, bo nie każdy
będzie się czuł komfortowo czytając „#upał”.
Początkowo powieść czytało mi się
ciężko, nie podobało mi się, jednak im dalej, tym lepiej. Fabuła się rozwija,
wydarzenia nabierają tempa, aż sami zaczynamy wpadać w rytm życia głównego
bohatera. Bohatera, który przez cały czas musi trzymać rękę na pulsie, żeby nie
przegapić żadnej ważnej informacji. Fej jest dziennikarzem miejskiego portalu i
choć nie od razu wiemy, że ma wszystko, to szybko można to zauważyć. Ale
pragnie jeszcze więcej, dlatego nie zwalnia tempa. Jest zupełnie pochłonięty
przez natłok informacji, stara się poradzić sobie ze wszystkim na raz, jednak w
pewnym momencie dosyć brutalnie musi zderzyć się z rzeczywistością.
