O tej książce krążą różne opinie – zarówno
pozytywne, jak i negatywne. Ja natomiast od razu przyznam, że zakochałam się w
tej powieści. Co warto zaznaczyć już na początku – jest to powieść dla
dorosłych. Ja sięgając po nią byłam przekonana, że to książka dla młodzieży,
dlatego przy pierwszej brutalnej scenie, nieco się zdziwiłam. Nie oznacza to
jednak, że nie można się za nią zabrać nie będąc osobą pełnoletnią. Osobiście
uważam, iż warto z lekturą poczekać, jeśli ktoś boi się, że pewnych wątków nie
udźwignie.
Kirke jest czarownicą, którą znamy
głównie z historii Odyseusza. Wiem jednak, że niektórzy w ogóle nie dowiadują
się o jej istnieniu. Dlatego uważam, iż powstanie książki o tej postaci jest
niezwykle dobrym posunięciem. W „Tułaczce Odyseusza” Kirke jest jedną z wielu
pobocznych postaci, toteż niewiele mamy szansę się o niej dowiedzieć. W Polsce jej życiorys jest praktycznie nieznany. Teraz
jednak dostajemy świetną historię o silnej kobiecie, która nie bała się
sprzeciwić bogom, choć wiedziała o możliwych konsekwencjach.
Kirke, córka Heliosa – boga słońca. Jej dom nigdy nie powinien znajdować się wśród ludzi. Dzieje się natomiast inaczej. Dziewczyna od zawsze była zaintrygowana śmiertelnikami, dlatego jest zdolna do popełnienia przestępstwa, do którego popycha ją zachowanie jednego z nich. Kirke zostaje zesłana na wieczne wygnanie, na wyspę Ajaję. Tam przez setki lat żyje w samotności otaczana jedynie nimfami, które także trafiają na tę wyspę z powodu przewinień.
